czwartek, 23 stycznia 2020

Bo bez pasji nie ma sensu, czyli podsumowanie przewodnicko - turystycznego 2019.


Moje życie turystyczno - przewodnickie 2019 toczyło się w kręgu, w którego centrum zawsze Lublin, acz w trakcie orbitowania załapywałam się dość często na Nałęczów, Kazimierz Dolny, Kozłówkę, Antoniówkę, nieco rzadziej były to Chełm, Lubartów, Zamość, jezioro Piaseczno, Puławy, incydentalnie - Gdańsk, Wrocław, Wiedeń, Warszawa.
Pieszo, busem, autem, autokarem, trolejbusem, pociągiem, samolotem - prywatnie lub z grupami, turystami indywidualnymi, nazbierało się więc trochę kilometrów.
Nie zliczę ich, tak jak nie zliczę poznanych ludzi oraz kaw z nimi wypitych.
Liczy się wszak ogólne wrażenie, a ono jest absolutnie pozytywne.
Napatrzyłam się na wiele miejsc mi znanych, nasyciłam nieznanymi, spotkałam się z życzliwością i wdzięcznością ludzką.
Praca z ludźmi nie jest pracą łatwą, ale jeśli podchodzi się do niej z sercem i pasją to staje się ona czystą przyjemnością.
I tego chcę doświadczać w nowym 2020 roku, czego sobie i moim turystom, i nie tylko im, życzę.









 






















poniedziałek, 6 maja 2019

Podsumowanie turystycznej lubelskiej majówki :-)

Witam. 
Dzisiaj oprowadzała Pani naszą grupę. 
Jesteśmy zachwyceni Pani pracą i pasją. Prawie spijaliśmy słowa z Pani ust 😁. Niesamowicie ciekawie i żywo Pani opowiadała. 
Jeżeli chodzi o mnie to dzisiaj uznałam, że Lublin to najpiękniejsze miasto jakie widziałam. Poza tym postanowiłam że w trzecim wcieleniu będę mieszkać w Lublinie (w drugim po moich ukochanych Tatrach). 
😁Życzę dobrej nocy i jeszcze wielu tak zadowolonych turystów. 




 A co do Lublina to naprawdę cała wycieczka ma takie zdanie jak ja. 
Nie przypuszczaliśmy że gdzieś tam na wschodzie na końcu Polski jest taka klimatyczna perła







poniedziałek, 25 marca 2019

Przewodnik z Lublina w Głusku, czyli Lublinie...

Cichy, sielski zakątek od niedawna w granicach Lublina.
Wcześniej  sparaliżowany sąsiedztwem wielkiej aglomeracji, nękany pożarami i epidemiami, odsunięty od ruchu turystycznego wskutek poprowadzenia nowej strategicznej trasy Lublin-Piaski, w 1870 roku utracił prawa miejskie.

Jeszcze wcześniej, czyli w XVII w. większość okolicznych majątków skupił w swoich rękach Tomasz Głuski, który w 1688 r. założył rolnicze miasteczko Głusko, późniejszy Głusk.
Dziś zaczyna podnosić się z marazmu.

 Warto przyjechać i zobaczyć zarówno historyczne budynki, jak i nowinki głuskie.

Mnie nieodmiennie zachwyca kościół pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła, a zwłaszcza jego wnętrze. Charakterystyczna secesyjna polichromia za chwilę zmartwychpowstanie dzięki środkom uzyskanym przez parafię z funduszy województwa.
Zachwycający jest również głuski cmentarz z wapiennym murem... i tylko szkoda, że historyczny ratusz niedawno odrestaurowany wciąż nie może znaleźć lokatorów.

Trzymam kciuki za renesans Głuska.













środa, 20 marca 2019

Przewodnik z Lublina się marcuje...


...W Lubartowie, w Lubartowie 
latem, zimą i na wiosnę
latem, zimą i na wiosnę
wszyscy bardzo lubią czosnek
wszyscy chętnie jedzą czosnek...


Dziś już tego czosnku nie czuć, lecz w tle wciąż małomiasteczkowość ze śladami dawnej arystokratycznej świetności się przeplata.
Chcesz dowiedzieć się więcej?
Przyjedź na Lubelszczyznę
Pokażę Ci rozmaite jej zakątki.
Lubelszczyzna wszak nie tylko Lublinem, Kazimierzem i Nałęczowem stoi...











wtorek, 12 marca 2019

Lubelszczyzna na Ciebie czeka. I przewodnik też.

Przyjedź na Lubelszczyznę i zaprzyjaźnij się z nią.
Przy okazji i z przewodnikiem :-)



Zobaczymy Lublin z Majdankiem, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Kozłówkę, Puławy.
Wszystko na raz lub co tylko sobie życzysz.


Pochodzimy, pogadamy, pośpiewamy, popływamy, pojeździmy i popijemy kawy - rzecz jasna.


Zapewniam, nie zapomnisz nas nigdy...







piątek, 11 stycznia 2019

Przewodnik z Lublina w pełnej kalendarzowej gotowości




















Niespełna niedługi czas temu przyszło nam podsumować przewodnicki sezon, a już kartka po kartce powoli, a nawet szybko, zapełniają się karty kalendarzy przewodnickich.
Bez kalendarza, czyli najważniejszego ekwipunku tej profesji, nie wyobrażam sobie zawodowego życia.
Bez nagłośnienia zresztą też.
Jakby tak logicznie na to spojrzeć - bez wachlarza, butelki wody, dobrych butów, plecaka, kwiatka orientującego, parasolki i paru innych gadżetów też, choć jakby trzeba było, przewodnik da radę i z marszu i boso.
A nawet w ostrogach.
To na bank.

I mimo, że okoliczności w tle wciąż jeszcze nie wskazują, mentalnie jednak na sezon przygotowania powoli ruszyły.
Rozmaszczają się, sadowią w kalendarzu, w którym coraz mniej miejsca.
Lepiej wcześniej zadzwonić, niż później
Lub wcale
Zatem - lepiej wcześniej :-)
Zapraszam



piątek, 5 października 2018

Przewodnik z Lublina jesienią :-)



















Październik ....
Turystyka wciąż kwitnie, mimo, że przyroda jesiennie powoli już zamiera.
Wciąż sznureczek autokarów przy Unii Lubelskiej



















Wciąż turyści na Wschód jadą
Wciąż dziwią się, że ten wschód taki piękny, nawet jeśli już tak rześko...



















Wbrew jednak wiatrowi, deszczowi, i innym okolicznościom przyrody, przez niektórych uznanych za niesprzyjające, dzielnie tuptają po miastach i bezdrożach Lubelszczyzny.



















Bardzo się cieszymy i życzymy sobie więcej takich ciepłych, jesiennych grup jak ta z Tczewa.



















Pozdrawiam serdecznie moje dziewczyny (panów nielicznych zresztą też :-), życząc im mocy w ich codziennym bohaterstwie :-*
Już One wiedzą, co przewodnik ma na myśli, uśmiechając się do nich z Góry Trzech Krzyży.




poniedziałek, 10 września 2018

Przewodnik z Lublina w dylemacie

















Jeśli jeszcze raz któryś z turystów mi chociaż bąknie, że on NIE WIEDZIAŁ, że Lublin jest tak piękny, jako żywo popełnię zbiorowe sepuku, lubo harakiri.

Też.

Bo tak sobie myślę:

Kto o zdrowych zmysłach przyjeżdża w miejsce, o którym przypuszcza, że jest raczej brzydkie?

Albo, że jest nieładne

albo, że biegają po ulicach jego białe misie i turysta nie zna dnia, ani godziny

Albo, że to city utknęło w dość głębokim denie PRLu ?

Lubo, że pisoskie pachołki ganiają Bogu ducha winnych ludzi po zapyziałych, a zwłaszcza zatęchłych podwórkach i z powodu tego owe ludzie na zachód Polski już nie wracają, gdyż finalnie są tu zabici...

 

 No to ja się pytam - dlaczego?

Po co tu przyjeżdżać?

Ja bym nie ryzykowała

Chyba, że jest coś o czym ja nie wiem


O czym,

czego  ja tu nie wiem?????

 :-)