LICENCJONOWANY PRZEWODNIK PO LUBLINIE - tel. 508 093 668 Turystyka po Lubelszczyźnie, Wycieczki - Majdanek, Nałęczów, Lublin, Kazimierz, Puławy, Kozłówka. Spacery po Lublinie. Turystyka kulturowa - Lublin. Zwiedzanie Lublina i okolic.Wycieczki po Lublinie dla szkół i przedszkoli. Wykłady i prezentacje multimedialne o Lublinie i Lubelszczyźnie na miejscu i wyjazdowo. Oprowadzanie grup o różnym stopniu i rodzaju niepełnosprawności. Opcja komentowania na blogu jest wyłączona.
piątek, 11 stycznia 2019
Przewodnik z Lublina w pełnej kalendarzowej gotowości
Niespełna niedługi czas temu przyszło nam podsumować przewodnicki sezon, a już kartka po kartce powoli, a nawet szybko, zapełniają się karty kalendarzy przewodnickich.
Bez kalendarza, czyli najważniejszego ekwipunku tej profesji, nie wyobrażam sobie zawodowego życia.
Bez nagłośnienia zresztą też.
Jakby tak logicznie na to spojrzeć - bez wachlarza, butelki wody, dobrych butów, plecaka, kwiatka orientującego, parasolki i paru innych gadżetów też, choć jakby trzeba było, przewodnik da radę i z marszu i boso.
A nawet w ostrogach.
To na bank.
I mimo, że okoliczności w tle wciąż jeszcze nie wskazują, mentalnie jednak na sezon przygotowania powoli ruszyły.
Rozmaszczają się, sadowią w kalendarzu, w którym coraz mniej miejsca.
Lepiej wcześniej zadzwonić, niż później
Lub wcale
Zatem - lepiej wcześniej :-)
Zapraszam
piątek, 5 października 2018
Przewodnik z Lublina jesienią :-)
Październik ....
Turystyka wciąż kwitnie, mimo, że przyroda jesiennie powoli już zamiera.
Wciąż sznureczek autokarów przy Unii Lubelskiej
Wciąż turyści na Wschód jadą
Wciąż dziwią się, że ten wschód taki piękny, nawet jeśli już tak rześko...
Wbrew jednak wiatrowi, deszczowi, i innym okolicznościom przyrody, przez niektórych uznanych za niesprzyjające, dzielnie tuptają po miastach i bezdrożach Lubelszczyzny.
Bardzo się cieszymy i życzymy sobie więcej takich ciepłych, jesiennych grup jak ta z Tczewa.
Pozdrawiam serdecznie moje dziewczyny (panów nielicznych zresztą też :-), życząc im mocy w ich codziennym bohaterstwie :-*
Już One wiedzą, co przewodnik ma na myśli, uśmiechając się do nich z Góry Trzech Krzyży.
poniedziałek, 10 września 2018
Przewodnik z Lublina w dylemacie
Jeśli jeszcze raz któryś z turystów mi chociaż bąknie, że on NIE WIEDZIAŁ, że Lublin jest tak piękny, jako żywo popełnię zbiorowe sepuku, lubo harakiri.
Też.
Bo tak sobie myślę:
Kto o zdrowych zmysłach przyjeżdża w miejsce, o którym przypuszcza, że jest raczej brzydkie?
Albo, że jest nieładne
albo, że biegają po ulicach jego białe misie i turysta nie zna dnia, ani godziny
Albo, że to city utknęło w dość głębokim denie PRLu ?
Lubo, że pisoskie pachołki ganiają Bogu ducha winnych ludzi po zapyziałych, a zwłaszcza zatęchłych podwórkach i z powodu tego owe ludzie na zachód Polski już nie wracają, gdyż finalnie są tu zabici...
No to ja się pytam - dlaczego?
Po co tu przyjeżdżać?
Ja bym nie ryzykowała
Chyba, że jest coś o czym ja nie wiem
O czym,
czego ja tu nie wiem?????
:-)
poniedziałek, 16 lipca 2018
Przewodnik z Lublina i nauczyciele, czyli przewodnickie zmęczenie materiału
Wśród braci przewodnickiej pokutuje przekonanie, że najtrudniejszym profilem zawodowym do oprowadzania są nauczyciele.
Można by się zastanawiać nad powodami i z pewnością by się jakieś znalazły,
ja jednak nie lubię generalizować i może właśnie dlatego trafiają mi się grupy z reguły naprawdę sympatyczne, energetyczne i życzliwie nastawione do świata.
Owszem, trafiają się z rzadka nieco mniej - ujmując to kolokwialnie - otwarte, lecz wynika to raczej z geograficznej mentalności. Tak sądzę. :-)
Ta uwieczniona na zdjęciach około - zielonogórska pedagogiczna gromadka świeciła dobrą energią.
Właściwie niemal wszystko im pasowało, wszystkim się cieszyli, uśmiechy praktycznie z twarzy im nie schodziły.
Bez pretensji, marudzenia, jęczenia i fochów zaliczali kolejne punkty bogatego programu.
Lecz przede wszystkim z poczuciem humoru wpadki przewodnickie przyjmowali, z których jedną pozwolę sobie tu przytoczyć.
Stoimy sobie grzecznie na dziedzińcu lubelskiego muzeum, opowiadam o Kaplicy Św. Trójcy, która w swoim czasie zajęła szóste miejsce w rankingu National Geografic na Siedem Nowych Cudów Polski.
W tym samym czasie miejsce pierwsze zajęła Kozłówka - mówię.
Sugeruję, rzecz jasna, Państwu odwiedzenie tej pięknej posiadłości państwa Zamoyskich - mówię.
Grupa nieco skonsternowana patrzy na mnie i mówi:
- Ależ pani Beatko...Przecież byliśmy tam z panią wczoraj!!!!
Ups!!!!
No cóż ...
Przewodnik też człowiek i swoją limes ma.
Nauczyciele też ludzie i wyczerpanie zawodowe potrafią zrozumieć, zwłaszcza, że rok szkolny przed chwileczką zakończyli :-)
Grunt, że wszystko dobrze się skończyło, grupa pojechała do dom, miłe wspomnienie po sobie zostawiając.
Nie taki nauczyciel straszny, jak go malują.
Zwłaszcza, że przewodnik też nauczyciel :-)
poniedziałek, 14 maja 2018
Znak czasów, czyli przewodnik z Lublina w osłupie...
Pamiętliwy fejsbuk przypomniał mi dziś historię sprzed roku.
Myślę, że warta jest upamiętnienia i tutaj..., ku pamięci poczucia humoru naszej kochanej, smartfonowej młodzieży. :-)
Jestem rok temu z grupą dzieciaków z Lubonia w klasztorze Dominikanów. Snuję niezwykłą historię przeora Pawła Ruszla, którego zjawa po śmierci pojawiała się w swoim czasie na krużgankach klasztornych. Niektóre z dziecków zaczynają się niespokojnie rozglądać.
- Co byś zrobił gdybyś nagle spotkał zjawę zakonnika na krużgankach? - pytam pierwszego z brzegu młodego jegomościa.
Answer jest błyskawiczny:
- Zrobiłbym sobie z nim SELFIE!
środa, 16 września 2015
Oprowadzanie po Lublinie w stroju z epoki
Z mojej osobistej autopsji wynika, iż przewodnik w ciuchach cywilnych, a ów w kostiumie z epoki to zupełnie insza inszość.
Po pierwsze - rzuca się w oczy, co jest nie do pogardzenia w sytuacji, kiedy liczna grupa w tłumie czasem swego wodziciela zapodzieje.
Po drugie - ciekawość budzi, nie tylko w grupie, ale i wśród okolicznej, mijanej ludzkości oraz zachęca do wyciągnięcia aparatu.
Po trzecie - faktem swego istnienia wywołuje zazdrość w grupach nie mających podobnego, czego doświadczyłam i z jednej, i z drugiej strony, czyli jako przebrana oraz nie.
Puentując :
Przebierajmy się dla dobra Ludzkości, ryzykujemy jedynie dostaniem takiego maila post factum:
Zdjęcia : Wojciech Filo
Po pierwsze - rzuca się w oczy, co jest nie do pogardzenia w sytuacji, kiedy liczna grupa w tłumie czasem swego wodziciela zapodzieje.
Po drugie - ciekawość budzi, nie tylko w grupie, ale i wśród okolicznej, mijanej ludzkości oraz zachęca do wyciągnięcia aparatu.
Po trzecie - faktem swego istnienia wywołuje zazdrość w grupach nie mających podobnego, czego doświadczyłam i z jednej, i z drugiej strony, czyli jako przebrana oraz nie.
Puentując :
Przebierajmy się dla dobra Ludzkości, ryzykujemy jedynie dostaniem takiego maila post factum:
Witam serdecznie,
Bardzo dziękuję za oprowadzenie mojej grupy. Tyle ciepłych słów
w swojej karierze 15 letniej jeszcze o żadnym przewodniku nie słyszałam, a dla
tej grupy robiłam po raz piąty wycieczkę.
Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej wyjazdów do Lublina i
będę mogła Panią poznać.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Pozdrawiam
Małgorzata Kochler
AGMA
Koń jaki jest - każdy widzi.
Przewodnik MUSI się przebrać :-)
Zdjęcia : Wojciech Filo
środa, 22 lipca 2015
Przewodnik z Lublina w Londynie
Przewodnik z Lublina jest chory, jeśli przynajmniej raz do roku nie uda się na zwiedzanie innego miasta w obcym kraju.
Tak też i tym razem zapakował się w samolot i wyleciał na Wyspy Brytyjskie, gdzie penetrował zakątki stolicy.
Nie mogę się pochwalić tym samym pilotem, który rok temu w Barcelonie i dwa lata temu w Paryżu zmieniał gumki do włosów, by kolorystycznie konweniowały z kolorem koszulki.
Tu i Tu - wspomnienie
Mogę natomiast się pochwalić, że spenetrowałam ile się dało i oprócz miejsc ewidentnych i charakterystycznych dla Londynu, spotkało mnie kilka zadziwień.
Nie sposób je wszystkie opisać, zostaną in my heart :-)
Tak też i tym razem zapakował się w samolot i wyleciał na Wyspy Brytyjskie, gdzie penetrował zakątki stolicy.
Nie mogę się pochwalić tym samym pilotem, który rok temu w Barcelonie i dwa lata temu w Paryżu zmieniał gumki do włosów, by kolorystycznie konweniowały z kolorem koszulki.
Tu i Tu - wspomnienie
Mogę natomiast się pochwalić, że spenetrowałam ile się dało i oprócz miejsc ewidentnych i charakterystycznych dla Londynu, spotkało mnie kilka zadziwień.
Nie sposób je wszystkie opisać, zostaną in my heart :-)
wtorek, 14 lipca 2015
Bo grunt to tradycja...
Tradycją naszej znajomości stały się wspólne wyjazdy - czasem dalsze, czasem bliższe,
czasem częstsze, czasem rzadsze, ale w wakacje staramy się na bank spędzić gdzieś co najmniej dni kilka.
Tym razem czas nie pozwolił na dalszy wypad, lecz przecie nieważne gdzie, ważne z kim.
Wyniosłość Giełczewska i Zamość, niby znane, lecz za każdym razem smakuje na nowo.
I jak zawsze - wspólne łazikowanie, odkrywanie cudów natury, sesje fotograficzne, kawa i gadanie, gadanie, gadanie..
Fajnie, że wciąż się nie nudzi :-)




Do następnego ...:-)
czasem częstsze, czasem rzadsze, ale w wakacje staramy się na bank spędzić gdzieś co najmniej dni kilka.
Tym razem czas nie pozwolił na dalszy wypad, lecz przecie nieważne gdzie, ważne z kim.
Wyniosłość Giełczewska i Zamość, niby znane, lecz za każdym razem smakuje na nowo.
I jak zawsze - wspólne łazikowanie, odkrywanie cudów natury, sesje fotograficzne, kawa i gadanie, gadanie, gadanie..
Fajnie, że wciąż się nie nudzi :-)




Do następnego ...:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































